Pierwszymi właścicielami domu przy ulicy Jordana 7 byli państwo Trzeciak – dr praw Roman Trzeciak wraz z małżonką, Aleksandrą Trzeciak z domu Baltazińską.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, prawnik Roman Trzeciak został zaproszony przez wojewodę śląskiego Michała Grażyńskiego do zespołu wysokiej klasy urzędników tworzących nową administrację Województwa Śląskiego.

Po przyjeździe do miasta, małżeństwo państwa Trzeciak wraz z synami Andrzejem, Henrykiem i Janem mieszkało na ulicy Krasińskiego w Katowicach. Tam Roman i Aleksandra oczekiwali, aż zakończy się budowa pięknych willi w kwartale dzisiejszych ulic Kilińskiego, Poniatowskiego, Jordana i PCK.

Przez pierwsze lata, bardzo ważnym aspektem dla rodziny była adaptacja ogrodu: posesję zdobiły bzy, lwie paszcze, białe róże, buldeneż na całej długości willi. Były też szczeble z pnącymi różami.

Ojciec Pani Teresy, Jan Trzeciak, zamieszkał na stałe w willi przy ul. Jordana 7 od 1945 roku. Był adwokatem, społecznikiem oraz tenisistą, który do 1966 roku pełnił funkcję prezesa klubu tenisowego Pogoń Katowice, mieszczącego się przy ulicy Astrów. Organizował międzynarodowe mistrzostwa w Tenisie. W trakcie sprawowania funkcji często grywał. W grach towarzyskich był partnerem deblowym słynnej tenisistki Jadwigi Jędrzejowskiej (finalistki turniejów wielkoszlemowych Wimbledon i Roland Garros), z którą się również przyjaźnił.

Jak wspomina Teresa Trzeciak: „Był wielkim kibicem Ruchu Chorzów, interesowała go piłka nożna i narciarstwo. Był pasjonatem tenisa ziemnego. Chodził na korty Pogoni Katowice przy ulicy Astrów. Najpierw był kapitanem, a później prezesem tego klubu. Teraz tego miejsca już nie ma. Zostało wyburzone. Nie mam odwagi tam chodzić. Sadziliśmy tam razem drzewa”

Rodzina państwa Trzeciak sprzedała dom. Mimo to, do dziś związki Teresy Trzeciak z dzielnicą są bliskie.

„Stale jestem w tej samej dzielnicy, codziennie przechodzę obok domu”

Teresa Trzeciak:

– W 1945 roku, mając 4 lata, zostałam przywieziona przez rodziców z Małopolski. Rodzice przywieźli mnie do domu dziadków, rodziców mojego ojca Jana Trzeciaka. Mieszkałam tam do 1978 roku, do momentu sprzedania domu. Bardzo lubiłam to miejsce. Na początku mieliśmy mieszkać na parterze. Niestety, w 1945 roku Wojsko Radzieckie uznało dom za swoją kwaterę i zajęło cały parter i strych. Ja z rodzicami musiałam się przenieść na pierwsze piętro do dziadków. Na początku 1946 roku mundurowi opuścili nasz dom, zostawiając zniszczone parkiety i tapety.

Rodzina znów przywróciła budynek do dawnego ładu.

Gdy wyjechałam na studia do Krakowa w latach 1959-1964 r., pod moją nieobecność willa nabyła nowych lokatorów. Stało się tak, ponieważ dom nie został wyjęty spod kwaterunku i parter budynku zajęło Hutnictwo. Pierwszym lokatorem był pan Budzyński — dyrektor Zjednoczenia Hutnictwa i Stali, który mieszkał tam 2 lata. Drugim lokatorem był Jan Stokłosa – Dyrektor HPR, który zamieszkiwał willę do 1978 roku.

Przedtem dom nie miał podziałów. Kręte dębowe schody oddzielały górę od dołu. W momencie, gdy Hutnictwo przejęło parter, wybudowano ścianę między parterem i piętrem, zmieniono układ schodów. Odcięto babci dostęp do kuchni. Musieliśmy stworzyć prowizoryczną kuchnię w łazience na pierwszym piętrze.

Tekst: Karolina Kłapkowska

Mówi Teresa Trzeciak

Mostek kapitański Babci

Relacje sąsiedzkie

Dom był otwarty

Willa dziś

Zawsze patrzę na moje okno

Ojciec

Aleksandra i Roman Trzeciak wraz z synami w ogrodzie

Teresa Trzeciak